Bo to jest"mis" na miare naszych czasów, my tym "misiem" otwieramy oczy niedowiarkom " patrzcie to nasze, przez nas wykonane i nie jest to nasze ostatnie słowo " hahah normalnie Bareja skomentuj 2 2
Szkola na miare naszych czasow. Autorzy. Lis B.K. Warianty tytułu. Języki publikacji. PL. Biblioteka Nauki jest prowadzona przez Centrum Otwartej Nauki ,
Szczyt ma mieć wymiar symboliczny i praktyczny. – Decyzje, które podejmiemy, będą budowały rozwój gospodarczy, infrastrukturalny i bezpieczeństwo energetyczne – zapowiada prezydent Duda
Sprzęt został pozyskany ze 100% dofinansowania w ramach Programu Operacyjnego Polska Cyfrowa na lata 2014-2020 „Zdalna szkoła - wsparcie Ogólnopolskiej Sieci Edukacyjnej w systemie kształcenia zawodowego”. Na podstawie: www.miastomyszkow.pl . 2020-05-12 14:56. Ocena: +1 0 Podziel się:
. To jest miś na miarę naszych możliwości... Przepraszam. To jest nagroda, która można powiedzieć się należała, bo to jest osoba, która wniosła w tym ostatnim okresie naprawdę bardzo dużo jeśli chodzi o podjęcie i przeprowadzenie tej wielkiej przemiany, wielkiej zmiany. Proces ten cały czas trwa i będzie trwał nadal, bo Trybunał musi pracować, ale on już dzisiaj pracuje dobrze. Pracuje tak jak powinien, ale być może stanie przed nowymi wyzwaniami. Jestem przekonany, że pani prezes sobie z nimi da radę, nawet wtedy jeżeli będą bardzo trudne. #polityka #bekazpisu #tkdead #czlowiekwolnosci
Sobota, 17 listopada 2012 (08:43) Z okazji 5-lecia zaprzysiężenia rządu Donalda Tuska po Warszawie jeździł Miś, wzorowany na postaci z kultowego filmu Stanisława Barei. Szukał najbardziej absurdalnych miejsc w Polsce. Waszym zdaniem najwięcej absurdów można znaleźć w polskim parlamencie. Zobaczcie wyniki naszej sondy! Doświadczenia z wszystkich miejsc, które mogą symbolizować absurdy pierwszej pięciolatki Donalda Tuska wcześniej czy później musiały zaprowadzić nas w miejsce, gdzie rodzi się i trwa dzisiejsza misiowatość. Łu-bu dubu, łu-bu dubu – oczywiście do Sejmu! 43 procent uczestników naszej sondy wskazało właśnie parlament jako miejsce gdzie można znaleźć najwięcej absurdów. Kilkanaście tysięcy uposażenia i diety, immunitet, odpowiedzialność za słowo czy tworzenie bzdurnych czasem, a czasem bezprawnych praw właściwie żadna – czasem aż oczy bolą patrzeć, jak się przemęcza dla naszego kraju poseł! A jak sam premier. Kraj nasz prowadzi dobrze, jak jest coś winien to zaraz odda, a w ogóle to nigdy nie jest winien bo bardzo jest w tych sprawach dbający – wszyscy wiemy, że jest dla nas jak ojciec najlepszy. A jeszcze niektórzy, ku oburzeniu Misia, wtykają mu szpilki. To nie ludzie to wilki...Nasza rzeczywistość barejowskiego Misia po prostu urzeka.
środa, 11 stycznia 2012 To jest miś na miarę naszych możliwości Oto miś, jak żywy - dzisiaj upolowany aparatem fot. na obrzeżach Bemowa - autentyczna replika misia z "Misia". Blogujemy Ci go Zysku, bo o swoich korzeniach zapominać nie należy :) Autor: Unknown o 12:26 Brak komentarzy: Prześlij komentarz Nowszy post Starszy post Strona główna Subskrybuj: Komentarze do posta (Atom)
Pseudoprawda – to dopiero „ Miś na miarę naszych czasów” Ach te przygody, te chwile dzikiej radości i totalnego zastoju , owe ochy i achy. Szczęśliwości nieogarnięte, namiętne, ukradkowe spojrzenia i pocałunki znaczące tyle co wszystko. Czy w zlepku tych słów, ktoś w ogóle dostrzegł – zastój? A on tam jest i króluje sobie i naprawdę nic sobie z tego nie robi, że nikt go nie zauważa a robotę swoją i tak robi. I gdyby zamiast słowa zastój, wstawić kłamstwo – na to samo by wyszło. Dzisiejszy powrót z pracy, chciałam dość szybko ogarnąć. Szybka jazda corsusią, szybkie znalezienie parkingu, szybki krok do domu. No i kiedy tak szybko sobie szłam, nagle, niczym z filmu grozy, oczom moim ukazało się chyba z czterdzieści i cztery kruki, które sobą tylko, zatrzymały moją drogę do domu. Strach mnie obleciał, po czym oburzenie wielkie – co te ptaszyska sobie myślą, wprawdzie wiem, że niby nie myślą, ale tak pomyślałam- jakim prawem tak na bezczelnego stają mi na pokuszenie by je spłoszyć, tupnąć mocno nogą o asfalt by tym bardziej spłoszyć. Przecież to moja ulica. I tutaj od razu błyskawica myśli – a jeśli te kruki to Holendrzy z dziada pradziada – no a ja jestem emigrantką zarobkową – to znaczy na pewno emigrantką, a z tymi zarobkami to bym tak może nie rozrzucała się na prawo i lewo – no to te holenderskie kruki chyba mają większe prawo tu być niż ja. Tak, konsternacja. Nie długo jednak, w końcu odkąd przytyłam czuję się naprawdę wielkim człowiekiem i choć to zmniejszyło moje poczucie wartości, to jednak rozmiarowo, akurat w tej sytuacji, niewątpliwie dodało animuszu. Tak więc taranem z zamkniętymi oczami i strachem swoim zasięgiem sięgającym od mojego żołądka w nieskończoność , ruszyłam ku przodowi, by w ostatniej chwili, uzmysłowić sobie, że ja Sadowska, po pierwsze przecież zwierząt nie jem i nie chcę absolutnie krzywdzić. Naprawdę tego nie chcę. Ale się wystraszyłam, że kruki mi dom zabiorą, albo auto albo odetną mnie od sklepu spożywczego. Zrobią to wszystko, czego zwierzęta absolutnie robić nie mogą. Dlatego niech sobie lepiej pofruną gdzie indziej, choć nie ma dla nich gdzie indziej – to też sobie uzmysłowiłam. Wiem, że na pewnym etapie życia, uległam największemu kłamstwu, które- mimo, że już dawno zostało zdemaskowane, ma się całkiem nieźle. Bezwarunkowo przyjęłam wdrukowaną we mnie pseudoprawdę, że człowiek jest ponad zwierzęta, ponad rośliny, ponad planetę. A z czasem kiedy zaczęłam dostrzegać, pęknięcia i wyrwy, uwierzyłam, że inteligencja gatunku ludzkiego jest tak wielka i nieograniczona, że jakoś się podniesiemy z tego bagna, jakoś odżyjemy, przestaniemy kłamać. Bo mnie kłamstwo najbardziej zniesmacza, no dobra, wkurwia mnie. Czasami staram się zachować spokój i udaję, że mnie to nie rusza, ale rusza. Bo oprócz bzdur w które uwierzyłam, a które staram się teraz namierzyć i pozamieniać, uwierzyłam również, że w życiu najważniejsza jest energia, albo jak kto woli wibracja. A kłamstwo wibruje na ciemno, przynajmniej ja to tak odczuwam, najpierw w okolicach żołądka potem uciskiem z tyłu głowy, czasami z przodu. I tak właśnie dzisiaj, kiedy taplałam się w niewinnych kłamstewkach swoich i cudzych, bawiąc się przy tym przednio, uderzyło mnie, że coraz mniej czuję okolicę żołądka, coraz mniej ciśnie mnie głowa, coraz mniej po prostu. A potem szłam do domu i te cholerne kruki, które w ogóle pewnie nigdy nie kłamały, bo po co? Czy jakiś kruk musi udowadniać, że jest kim innym niż jest, czy w ogóle musi się lansować? Nie musi oczywiście, jego wibracje są doskonałe, więc dlaczego tak niedoskonała istota jak człowiek, uzurpuje sobie prawo, decydowania o tym czy kruk ma siedzieć na środku drogi czy na chodniku. A jeśli na chodniku, to dlaczego nie ma chodników dostosowanych do kruków? Czy to już absurd? Nawet gdyby to myślicie, że większy niż osiemnasta fala corony? Wszechświat wiedział co robi, kiedy zostawił kłamstwo do podziału między istoty zamieszkujące planetę Ziemię. Wiedział doskonale, że jedynie człowiek się nim zainteresuje, bo mimo tego, co o sobie myśli, za mądry to on nie jest, a prawda wymaga odpowiedzialności i odrobiny chociaż tej zwykłej, staroświeckiej mądrości, która wzbiła kruki w powietrze, zanim jeszcze pomyślałam, że chciałabym tak jak one. Zobacz wpisy
to jest mis na miare naszych